Próba zebrania najważniejszych informacji przed wyjazdem do chin plan wycieczki, atrakcje turystyczne, wiza, przygotowanie sprzętu itd. a później konfrontacja założeń z rzeczywistością :
Blog > Komentarze do wpisu

Ulubione miejsce Pandy Wielkiej w Azji...

Strasznie mozolnie mi idą te wpisy... no ale po wakacjach zawsze następuje powrót do rzeczywistości i nie jest to łatwe, oj nie :) Na początku myślałem, żeby wrzucać miejsca po kolei jak je odwiedzaliśmy, ale stwierdziłem, że jest to niepotrzebna komplikacja, bo prawdopodobnie i tak nikt nie będzie robił takiej samej trasy, tylko raczej jak już coś będzą was interesować poszczególne miejsca, a po drugie ja będę sobie pisał o tym na co mi akurat przyjdzie ochota... tak jak teraz nie mam natchnienia na pisanie o Armii Terakotowej, za to chętnie napiszę o przemiłych miśkach z Chin rodem.

No wiec Pandy Wielki, to coś co warto zobaczyć kosztem największych atrakcji Chin, oczywiście to moje zdanie, ale naprawdę zachęcam do odwiedzenia Ośrodka Rozrodczego Pandy Wielkiej w Chengdu.

Tutaj zaznaczyłem na mapie google gdzie dokładnie w Chengdu znajduje się ten ośrodek.

las bambusowy. pandy

My do Chengdu zawitaliśmy tylko i wyłącznie po to, że by poobcować z tym wymierającym gatunkiem. Przyjechaliśmy rano pociągiem, potem taksówką prosto do ośrodka. Jedzie się jakieś pół godziny i kosztuje ta przyjemność chyba 120 RMB (ale głowy nie dam bo nie pamietam dokładnie). Można tam pojechać z plecakami bo bez problemu można je zostawić po wejściu do środka. Aha bilet nie jest taki drogi, bo kosztuje 58 RMB i w porównaniu do innych atrakcji to jest wręcz tani.

Trochę mieliśmy na początku problem ze znalezieniem żywych pand, bo po drodze trafiliśmy do całej masy różnych pomniejszych budynków, w których były pokazy jak pandy się rozmnażają, co jedzą, jak wyglądają od środka itd.

mała nienarodzona panda

A że teren ośrodka jest bardzo rozległy to trafiliśmy jeszcze na dwa wybiegi w remoncie, a pandy ani jednej... Chodziliśmy tak dobre 40 minut i nawet wymyśliliśmy teorie spiskową, że pandy tak naporawdę nie istnieją i są tylko zagrywką markeningową Chińskich władz ;)

Poruszanie się po całym terenie nie jest nawet uciążliwe, dobrze oznakowane, pozatym wszędzie chodzi się po lesie bambusowym co jest samą w sobie atrakcją... no ale nie lecieliśmy 9000km po to żeby bujać się po asfaltowych ścieżkach wśród bambusów.

Wkońcu udało się trafić do pawilonu, w który za szybą spały smacznie dwie pandy... i potem już było tylko lepiej, mimo że nie spodziewaliśmy się zobaczyć baraszkujących miśków, bo wszędzie czytaliśmy, że są one aktywne tylko z rana jak dostają jedzenie. My byliśmy tam koło 13, a pandy jak na zawołanie szalały na całego. Bardzo śmieszne zwierzaki, duże i nie poradne, przynajmniej tak to wyglądało... jak by chciały potwierdzić to, że same na wolności nie dały by sobie rady...

Panda śpi

Panda

panda

pandy

typowa poza pandy

 

 

Cała wycieczka po tym zoo zajęła nam ze 3-4h, ale można by tam siedzieć i gapić się na nie godzinami, jednak czas nas ograniczał bo mieliśmy pociąg do Emeishan, czyli pobliskiego pasma górskiego z kolejnymi atrakcjami jak rezerwat małp czy też 62 tonowy posąg z brązu na wysokości prawie 3000m n.p.m.

poniedziałek, 07 grudnia 2009, realcherzo

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
noclegi_bialowieza
2011/11/16 12:48:58
Te miśki są super...

blogi TopLista - Wyprawy i Podróże [Turystyka Aktywna] Ranking Stron Turystycznych turystyka